Nie widzi ju nic dalej. Porusza lampk. Migotliwe wiato znieksztaca jego twarz. Wielkie cienie pod oczyma. Najgbsze bruzdy - szerokie cienie. Ruch lampki. Znw wszystko inaczej. Za oknami gsta ciemno, pojedynczy gos, dugo, przecigle si niesie, ciemno jak ciana. Jan Kula przesuwa doni po powierzchni lustra. Mokra do sunie lisko po szkle. Klepisko otoczone podcieniami. Przy barze murzyni w kolorowych koszulach. Barmanka otwiera butelki. 